piątek, 8 lutego 2013

...mych ostatnich nabytkach

Zakupy które poczyniłam w Hebe to kosmetyki z nowej limitowanki Essence Vintage District, której zapowiedzi przykuły moją uwagę już dawno. Rozdziewiczyłam nietknięte stoisko :D kupując Top coat o żelowym efekcie oraz niezwykle interesujący róż.



UWAGA niestety złota część to tylko atrapa. cienka warstewka pyłku, która znika po dotknięciu.
 Dalsza część zakupów to już lokalna drogeria: 

Kupiłam 3 już opakowanie świetnego olejku na skalp Green Pharmacy (wersji z drzewkiem herbacianym jeszcze nie miałam) :

 Odżywka Garnier Fructis FRUITY PASSION która zainteresowała mnie składem i uwiodła cuuuudownym tropikalnym zapachem! :D



 Krem pod oczy Ziaja z wit. E, choć polowałam na Tołpę:


Serum do włosów  Rzepa, czytałam kiedyś jego pozytywną recenzję na blogu Anwen, po pierwszym użyciu wrażenia bardzo pozytywne:


 Iiii ostatni peeling morelowy Himalaya (czy wszystkie peelingi muszą być morelowe ocb? o.O). Łuszczę się teraz mocno (co jest zasługą udanego eksperymentu z peelingiem kwasem mlekowym :)) i potrzeba mi czegoś co mi trochę pomoże w zrzucaniu skóry :D



Skusicie się na coś z limitowanki z Essence? 
Wypróbowałyście, któryś z tych kosmetyków? Bo część kupowałam w ciemno- dałam się ponieść trochę ;D


Bogna

3 komentarze:

  1. mam olejek z papryczką, ten też z chęcią poznam;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki róż zajefajny!!! :-D No i serum z Joanny "rzepa" również mnie zaciekawiło! Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz super bloga, bardzo mi się podoba i piszesz super notki :) Ja też prowadzę bloga, ale to dopiero początki. Jak chcesz to wpadnij i doradź mi co mogłabym zmienić lub ulepszyć:) Napisz też swój pomysł na notki pod ostatnim postem:) http://weronikaa-weronikaa.blogspot.com/?zx=d25b0b6742827c49

    OdpowiedzUsuń