czwartek, 17 stycznia 2013

...ratunkuuu nasze włosy!!!!!!!!!!!!!!!!

Hej!!

Jak dobrze wszyscy wiemy: włosy mają lepsze i gorsze dni. 
Mimo naszych starań żeby każdego dnia wyglądały na zadbane  i zdrowe, czasami odnosimy wrażenie, że robią nam na złość.


Zdjęcia na dole zrobione są właśnie w dobry i zły dzień. 
Chyba wiadomo które jest które :)

            Róża

Postępowanie jest zawsze takie samo. Włosy myję wieczorem, wilgotne zawijam w koczek i idę spać. Wszystkie odgniecenia są spowodowane ciągłym spięciem włosów w klamrze. Nie lubię mieć ich rozpuszczonych kiedy jestem w mieszkaniu. Tak jest mi wygodniej, ale przy robieniu zdjęć mają takie piękne odgniecenia :/
Zdjęcie po lewej było robione w przerwie świątecznej. Będąc w domu nie miałam ani czasu ani potrzebnych rzeczy do olejowania i bogatej pielęgnacji. Przy myciu użyłam jakiegokolwiek szamponu z SLS, nałożyłam Balsam do włosów z aloesem, jedwabiem i białą herbatą z Mrs. Potters i tyle. Rano włosy były gładkie i przyjemne w dotyku.

Teraz czas na zdjęcie z dzisiaj. Nie ma co dużo pisać.... jeden wielki przesusz :/
Wczoraj nałożyłam olej lniany. Włosy umyłam szamponem z Alterry (papaja i bambus), na chwilę nałożyłam odżywkę też z Alterry (granat aloses), a na koniec (nie wiem co mnie podkusiło) spryskałam je odżywką z Ziaji z kreatyną i proteinami jedwabiu. 
Unikałam protein w zbyt dużej ilości już naprawdę długo, więc myślałam, że większe stężenie raz na jakiś czas nie zaszkodzi. No cóż myliłam się i dzisiaj mam na głowie siano. Końce są straszne... Na zdjęciu widać, że nadają się tylko do ścięcia.  Moje włosy bardzo lubią siemie lniane. Naprawdę po takiej 20 minutowej masce wyglądają pięknie. To właśnie po nałożeniu siemienia było robione zdjęcie w TEJ aktualizacji. Wiem, że z nawilżeniem jak i proteinami nie wolno przesadzać i trzeba zachować proporcję. Ale jak widać nie zawsze mi się to udaje.

Bogna

U mnie też nie za ciekawie jak widać... 
Przed myciem: olej z pestek winogron/ z pestek moreli/ Alterra/Amla... 
Myję włosy: żelem Babydream z aloesem  (jeśli używam przed myciem nafty to czymś mocniejszym), Potem odżyweczka: The Body Shop bananowa/ Isana biała/ raz na jakiś czas zapodaję coś silikonowego.
Suszę ciepłym, nie gorącym nawiewem.


Gdzie popełniamy błąd? :/


Życzymy Wam tylko udanych eksperymentów włosowych i samych dobrych dni :))

Róża i Bogna

7 komentarzy:

  1. hmm dobrze by było aby pielęgnacja którą stosujemy dawała długotrwałe efekty nie tylko podczas używania danych produktów.... ja właściwie bardzo rzadko już miewam dni, że włosy są do bani :P no chyba, że już koniecznie widzę, że końce trzeba skrócić to nie ma co na siłę ich zostawiać tylko chwycić za nożyczki...

    OdpowiedzUsuń
  2. może za mało nawilżenia? pomaga na przesuszenie :) sama jeśli używam bardzo bogatej w proteiny odżywki to nigdy samej - zawsze z jakimś nawilżaczem - w efekcie włosy są sztywniejsze, ale nie wysuszone jak po samych proteinkach.
    moje włosy ostatnio pokazały, że pomimo zimy potrafią się układać po mojej myśli :) ale przyznaję, że to zasługa bardzo zróżnicowanej pielęgnacji i paru odkryć ostatniego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja włosów nie olejuję i żyję.Przesuszonym włosom pomogą jedynie nożyczki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Włosy po prostu mają swoje życie i czasem mają wredny nastrój, więc postanawiają zepsuć go i nam i czego by nie użyć, zrobią jakiś paskudny numer... ;-)

    Też się nad tym zastanawiam... :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja z moimi jeszcze sobie nie poradziłam zbyt dobrze;) Więc poczytam co odkryjesz

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie olejuję włosów - no praktycznie nic z nimi nie robię . Ale chyba przydałoby im się .
    ________________
    Czy mogę prosić
    o kliknięcie w
    link Oasap w moim
    nowym poście?

    Dziękuję z góry .

    OdpowiedzUsuń
  7. Z doświadczenia mogę śmiało powiedzieć, że najlepiej dbać o włosy od wewnątrz a nie tylko na zewnątrz. Polecam tabletki Vitapil, nie mam problemu z przesuszaniem, a z wypadaniem włosów - dzięki kuracji z Vitapil włosy już nadmiernie nie wypadają.

    OdpowiedzUsuń