sobota, 1 grudnia 2012

... ulubieńcu listopada

Witajcie!

Mam dla was dzisiaj krótki i mało odkrywczy post. 
Chcę wam pokazać coś co używałam przy każdym makijażu w minionym miesiącu.
Nie wiem czy też tak macie, ale czasami cienie do powiek mogą dla mnie nie istnieć, innym razem nie mogę się bez nich obejść. Tak było w październiku podstawą każdego makijażu była ta właśnie brązowa kredka. Prawie nie używałam cieni, a jeśli już to tylko jasne beże dla wyrównania kolorytu powieki. 
Jednym z powodów makijażowej rutyny jest chroniczny brak czasu na pełny make up (wolę poleżeć 3 minuty dłużej w łóżku :D) 

Na zatemperowanie też nie miałam czasu :P

Nie umiałam uchwycić dokładnego koloru, więc pokazuję wam 3 zdjęcia :]


Mam nadzieję, że u was wszystko ok i nie jesteście przeziębione tak jak ja :/ Mam mało czasu, bo do poniedziałku muszę być w formie. Czeka mnie straszny tydzień na uczelni i jakoś trzeba dać sobie z nim radę. 


Pozdrawiam
Róża


3 komentarze:

  1. ładny ten kolorek oglądałam go ostatnio

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowiej szybko ! Mój przyszły tydzień też będzie straszny, ale powtarzam sobie byle do świąt ;) Wtedy wypocznę. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. obecnie jestem w fazie samego tuszu do rzęs, ale czasami też mam tak, że całymi miesiącami używam albo cieni, albo eyelinerów ;) fajny kolor ma ta kredka :)

    OdpowiedzUsuń