wtorek, 28 sierpnia 2012

... czerwonej glince :DD

Witajcie :))


Chcę wam pokazać to o to zdjęcie, które zrobiłam wczoraj wieczorem :D
 Proszę o zachowanie spokoju i nie wybuchanie śmiechem!

.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.




To ja z glinką czerwoną na buzi - podejście pierwsze. 
Swoją maseczkę zrobiłam z niecałej łyżeczki glinki, odrobiny hydrolatu i pary kropel olejku z alterry. Całość nałożyłam płaskim pędzlem do podkładu. Siedziałam tak około 30 minut i co jakiś czas spryskiwałam, żeby glinka nie zaschła. Po zmyciu cera była taka mięciutka i gładka, że byłam w szoku :)) 
Jak na pierwszy raz to jestem bardzo zadowolona.

Pozdrawiam 
R.

6 komentarzy:

  1. Nie miałam jeszcze do czynienia z czerwoną glinką, stosuję zieloną, czasami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam maseczki D będę musiała sobie taką przygotować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. lubię maseczki z glinek, wkurza mnie tylko ich zmywanie, potem mam glinkę w zębach, glinkę w nosie i nie wiadomo gdzie jeszcze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tam, oj tam, mnie się podoba :) Też planuję zakup tej glinki.

    OdpowiedzUsuń