czwartek, 26 lipca 2012

... "Prometeuszu"


Ostatnio pisałam wam, że wybieram się w tym tygodniu do Łodzi. Nadszedł ten czas :) Poza załatwieniem wielu różnych spraw, odwiedzenia mieszkania, zjedzenia czegoś dobrego...




 i zrobienia zakupów (dla siebie kupiłam tylko jedną rzecz (jupi!)) poszliśmy do kina. Wybraliśmy się na Prometeusza (Ridley Scott), który jest naprawdę mocno promowany. Lubię filmy Sci-Fi z dobrą fabułą i grą aktorską. Byłam nastawiona, że to będzie naprawdę kawał porządnego kina. Szkoda, że się przeliczyłam. Jeśli chodzi o grę to nie można narzekać. Noomi Rapace grająca główną bohaterkę jest powalająca. Natomiast jeśli chodzi o fabułę... no cóż :/ Po pierwszych 30 minutach nachyliłam się do swojego chłopaka i szepcze "ale nuda". Rzadko mówię takie słowa w kinie, ale były one adekwatne do tego co się działo na ekranie. Film zaczął się dobrze, wciągnął mnie i czekałam na rozwój zdarzeń... ale ten nie następował. Minęła połowa filmu a tu nic specjalnego się nie działo. Wiele wątków było zakończonych w tak bezsensowny sposób, że miałam ochotę wymienić się z scenarzystą :D Prometeusza trzeba pochwalić na efekty specjalne, bo są na najwyższym poziomie. W filmie jest wiele strasznych ujęć, kiedy to musiałam odwrócić głowę od ekranu.
 Podsumowując film ma dużo dobrych fragmentów, ale całość nie zachwyca.

Myślę, że film jest warty obejrzenia, choć niekoniecznie w 3D. Mimo, że nie powalił mnie na kolana, to nie żałuję wydania na niego 20zł. Może wam się spodoba. Przecież dla każdego coś innego :)




Miłego dnia!
R.





4 komentarze:

  1. om nom nom nom gofryyy ! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. matulu, ale mi narobiłaś ochoty na gofra z bitą śmietaną ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio mnie też filmy coraz częściej rozczarowują. Tego akurat nie oglądałam. Za to goferek wygląda apetycznie :D

    Pozdrawiam serdecznie,
    Joanna z THE VIOLIN STYLE

    PS. Jeśli jesteś zainteresowana to zapraszam na konkurs na moim blogu - do wygrania jest 50$ :)

    OdpowiedzUsuń