niedziela, 1 lipca 2012

...cieniach w kremie

Hej!
Przedstawiam Wam moją skromną kolekcję (4 :D) cieni w kremie :)


  


Kremowe cienie w mojej opinii mają 4 podstawowe zalety:
- są nieziemsko wydajne( nie zużyję ich do końca życia)
- nie do zdarcia (te w słoiczkach bo cień z limitowanki Crystalliced jest pod tym względem do niczego)
- szybko się je nakłada
- w zależności jak dużo cienia nałożymy na powiekę możemy stworzyć rożne efekty od delikatnego roztarcia do mocnego smokey.

Essence Steel The Snow- ciemny, "stalowy" kolor
Essence Oh The Prep- z najnowszej limitki A New League, śliczny, cieplutki rudawo-brązowy kolor, pasuje do zielonych oczu i świetnie się trzyma na powiece
Catrice Lord Of The Blings- kolor dobry do rozświetlenia powieki, nie jestem do niego przekonana bo właściwie nie daje konkretnego koloru, w większości to brokat, nie można mu jednak odmówić trwałości
Essence It's a Snow- Woman's World- strasznie kiszkowaty cień. Jak widać na swatch'yku jedna wielka smuga, żebyście mogły zobaczyć kolor nałożyłam z 4 warstwy. O ile na ręce wygląda to jakoś to na powiece po jednym mrugnięciu już nic nie zostaje. Coś co ma konsystencję błyszczyka nie może się utrzymać na oku...

Zapraszam do obserwowania! :)

Pozdrawiam 
B.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz