wtorek, 8 maja 2012

... wazelinie

Witajcie!

Odkąd pamiętam miałam problem ze spierzchniętymi ustami. A przez długi czas nie mogłam się powstrzymać i zrywałam suche skórki z warg. Swoje usta doprowadzałam do strasznego stanu. Nie raz lała się krew ;)
Nie mogłam się powstrzymać i wciąż robiłam sobie krzywdę. Usta bolały i wyglądały nieestetycznie :/ Często miałam przypływ motywacji i obiecywałam sobie "koniec ze zjadaniem skórek". Kupowałam kolejną pomadkę nawilżającą z Nivea oczekując cudu. Ale cudu nie było. Usta wcale nie były w lepszym stanie a ja oczekiwałam efektu w jedną noc i tym samym znów zaczynałam swój rytuał. Odrywanie suchych skórek trwało niemal 1,5 roku (o zgrozo!). Aż do momentu kiedy to będąc w Naturze kupiłam od tak (do teraz nie wiem co mnie skusiło, chyba cena - niecałe 3 zł.) najzwyklejszą na świecie WAZELINĘ białą z Ziaji.



Po powrocie do domu otworzyłam słoiczek i moim oczom ukazała się bezbarwna, bezzapachowa substancja. Wtedy zaczęłam się zastanawiać do czego ona mi się przyda... Po chwili namysłu nałożyłam dość słuszną ilość na usta (tak robiłam z pomadkami Nivea). W pierwszej chwili było ok, ale za moment wazelina zaczęła się rozpuszczać i ściekać. Niezadowolona wszystko wytarłam w chusteczkę. 
Tego samego dnia wieczorem zrobiłam podejście drugie. Wiedząc co się stało wcześniej, teraz nałożyłam już trochę mniejszą warstwę i poszłam spać. Rano doznałam szoku. Moje usta były gładkie i miękkie! Zero suchych skórek które mogłabym zerwać. Byłam niesamowicie zadowolona ;) Znalazłam coś co mnie uratowało. Wreszcie mogłam bez obaw pomalować usta szminką nie martwiąc się o suche skórki.
Wazelina z Ziaji zagościła u mnie na dobre. 

Od momentu kupna minęło około 8 miesięcy a ja wciąż męczę pierwsze opakowanie. Wazelina zimą sprawdza się rewelacyjnie, wszystkie pomadki mogą się schować (nawet Carmex). Używałam rano, w ciągu dnia (daje efekt przezroczystego błyszczyka) i oczywiście na noc.
Kiedy robi się ciepło wazelina się roztapia, więc teraz używam jej tylko na noc. 
Na dzień potrzebowałam czegoś innego, więc kupiłam: 


Jest w mniejszych metalowym słoiczku, więc do torebki nadaje się idealnie. Kosztowała bodajże 8 zł. w Rossmanie. Pachnie i smakuje pomarańczami. Niestety nie jest tak powalająca jak ta z Ziaji, ale do pielęgnacji w ciągu dnia się sprawdza ;) Bardzo lubię używać jej jako "bazę" pod szminkę. Wtedy wszystko ładnie się rozprowadza i nawet kiepskie szminki dają ładne wykończenie na ustach.

Trzeba też wspomnieć o niewątpliwym minusie wszystkich balsamów do ust w słoiczku. Sposób aplikacji paluszkiem do najbardziej higienicznych nie należy :/ Jako tako jest rano czy wieczorem kiedy możemy umyć dłonie i potem nałożyć wazelinę bądź balsam. Problem pojawia się w ciągu dnia. Dotykamy poręczy, klamek, ubrań itd. a potem palec do słoiczka i na usta. Masakra :/ Najlepiej byłoby umyć dłonie, ale zdaje sobie sprawę, że nie zawsze jest taka możliwość. Dobrym rozwiązaniem są mokre chusteczki np. dla dzieci pakowane w małe opakowania. Możemy przetrzeć ręce z brudu i kurzu i nałożyć wazelinę. 

Ponieważ w poście wspomniałam o pomadkach Nivea należy wam się małe wyjaśnienie. To, że nie działają na moich ustach w ciągu jednej nocy nie oznacza, że ich nie lubię. W swojej kolekcji miałam prawie wszystkie rodzaje ;) Lubie je nosić w kurtce czy torebce. Miło jest przypadkiem natknąć się np. na poziomkową i posmarować usta. To taka miła odmiana od wazeliny :)

Jeśli ktoś boryka się z problemem spierzchniętych ust to gorąco polecam Wazelinkę :D
R.


1 komentarz:

  1. Nienawidzę wyciągać takich rzeczy ze sloiczka i nienawidze jak mi to wlazi za paznokcie, dlatego ja stawiam na carmex na noc, na dzien i pod szminke :) ale ta wazelina u mnie w kosmetyczce jest i czesto uzywam jej do innych rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń