wtorek, 15 maja 2012

... szamponach, które mają myć

Hej!
Dzisiaj post będzie długi... bo moja historia z szamponami do włosów jest bardzo skomplikowana. 
Odkąd pamiętam moje włosy się przetłuszczają, zwłaszcza przy skórze. Raz bywa z nimi lepiej raz gorzej. Tak czy siak muszę je myć codziennie. Już do tego przywykłam i zaakceptowałam to. 

Używałam wielu przeróżnych szamponów. Przeważnie dawały taki sam efekt, niezależnie czy to była Schauma czy Loreal, czy do włosów przetłuszczających się czy cienkich. Szampony wybierałam różne, nigdy nie kupowałam pod rząd 2 z tej samej firmy. Właściwie każdy szampon był dla mnie dobry. Wymagałam i wymagam od szamponu tylko i wyłącznie tego żeby włosy umył, a nie upiększył. Od poprawy kondycji włosów są maski, odżywki i oleje, więc szamponom upiększającym i co tam jeszcze mówię "dziękuję"

W październiku do Łodzi przywiozłam ze sobą Garnier Fructis Fresh wzmacniający. Wszystko było normalnie do mniej więcej połowy butelki. A potem apokalipsa! Umyłam głowę wieczorem i poszłam spać. Rano patrzę w lusterko a moje włosy wyglądają jakbym nie myła ich ze 3 dni. Nie czekając dłużej umyłam głowę jeszcze raz. Spieszyło mi się strasznie więc wysuszyłam włosy, patrzę... znów to samo!
Tego dnia kupiłam szampon Isana. Jakikolwiek, najtańszy, żeby nie denerwować się, że wyrzucę pieniądze w błoto, bo będzie to samo. Było nieźle do pewnego momentu. Potem szampon już nie mył.

 Od tego czasu używałam kilku szamponów zamiennie. Trzeba wspomnieć o tych, które się sprawdziły:
1) Schauma 7 ziół
2) Ziaja aloesowy
Oby dwa szampony gorąco polecam. Byłam z nich bardzo zadowolona. Włosy były czyste, a na tym mi najbardziej zależało. 

Aktualnie używam 3 szamponów, codziennie innego, bo wydaje mi się że tak osiągam najlepsze efekty.


Od lewej zaczynając mamy Schwarzkopf Hair Active. Kupiłam go zagranicą i nie wiem dokładnie do jakich jest włosów, ale z tej 3 lubię go najbardziej. Myje włosy najlepiej (oleje schodzą bardzo łatwo)
Dalej Timotei świeżość 2 w 1. Przede wszystkim ładnie pachnie i też nieźle myje. Spokojnie mogę go polecić.
I na koniec szampon Farmona Herbal Care pokrzywowy, który miał być z nich najlepszy, a jest najgorszy ;/ Chciałam mieć jakiś ziołowy szampon z prostym składem. Pokładałam w nim ogromne nadzieje. Niestety myłam nim włosy wczoraj wieczorem i już widzę, że są oklapnięte i przetłuszczone.

Muszę wam wspomnieć o bublu nad bublami. Jest to Garnier olejek z avocado i masłem karite. Używałam go bardzo dawno. Pachniał pięknie- i tyle z jego plusów. Użyłam go 3 razy. Plątał włosy, nic a nic ich nie mył. Miałam wrażenie, że włosy po myciu wyglądały jeszcze gorzej niż przed. Nie mógł trafić do kosza, więc wykorzystałam go w innym celu :D Świetnie sprawdził się jako płyn do mycia kafelków na schodach. Avocado pachniało jeszcze 2 dni po myciu. Po prostu rewelacja. :)


P.S. Dzisiaj przyszła do nas pewna tajemnicza paczka, na którą czekałyśmy od tygodnia.
Jesteście ciekawi co jest w środku?? Już niedługo wam pokażemy ;)


Na dziś to chyba tyle ;)
R.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz