poniedziałek, 7 maja 2012

... różu, w którym pokładałam duże nadzieje

Cześć!

Jakiś czas temu kupiłam róż w kremie z Essence za około 13zł. Miał być to mój pierwszy kosmetyk tego typu. Zawsze byłam zadowolona z produktów tej firmy, nie powalały na kolana, ale jak za takie niskie ceny były ok. 
Tak więc pięknego dnia będą w Naturze przygarnęłam Souffle Touch Blush w odcieniu 010 fresh apricot.




W pędzie zakupów nie sprawdziłam jak wygląda na dłoni i niestety trafiłam na bubel. Moi drodzy w słoiczku wygląda nieźle, natomiast na dłoni... 




Mi ten efekt nie odpowiada. To się pięknie błyszczy, ale koloru nie daje. Ciężko się rozprowadza i jest takie "tępe". Na policzkach w ogóle nie mogę dać sobie rady aby osiągnąć jako taki efekt. Po prostu wygląda źle (jeśli w ogóle ktoś go dostrzeże). Kiedy nakładam 2 warstwę jest jeszcze gorzej. Mam placek na policzkach, bo za nic nie da się tego różu ładnie rozprowadzić.

Przed...

Po (jedna warstwa)...

Oczekiwałam łatwej i szybkiej aplikacji a tak naprawdę dużo łatwiej i szybciej jest mi nałożyć róż w kamieniu za pomocą pędzla. Tak więc róż ląduje na dnie kosmetyczki albo w koszu. Niestety, ale nie mam zamiaru męczyć się z nim rano kiedy spieszę się na zajęcia.

Pozdrawiam was serdecznie i życzę przemyślanych zakupów.
R.

1 komentarz:

  1. No rzeczywiście, nie powala:) ja też mam teraz taki, że szału nie robi, ale liczę, że znajdę odpowiedni, ty pewnie tez:)

    OdpowiedzUsuń