piątek, 20 kwietnia 2012

...tuszach lepszych i gorszych

Bez przedłużania. Zaczynamy!

                                          Moje rzęsy bez tuszu:

     Essence All eyes on me (kolor fioletowy)



      Jestem zaskoczona bo na zdjęciu widać KOLOR! Uwierzcie mi, że w rzeczywistości go brak. Poza tym    na rzęsach tusz nie robi nic.

     Eveline Volume Celebrity 

     
    
     Fajny, lubię tusze Eveline tylko trochę się kruszy.

     Lovely Collagen-Wear


     Tusz ma dziwną ,,glutowatą'' konsystencję ale może być. Taki tam średniak.
   

     Rimmel Lash Accelerator (wersja wydłużająca)

   
   
    Bardzo mokry, długoschnący tusz. Skleja rzęsy i ciągnie je w dół. Nie wygląda to dobrze. Jego plusem jest czerń. Tak, jest czarny.
 

     Essence Multi Action


    
     Kultowy kosmetyk Essence. Mojego serca nie zdobył.
   

     Wibo Extreme Lashes Volume Mascara


    
     Kolejny tusz legenda. Podobny do MA Essence i podobnie na mnie działa.

     Wibo Volume Extreme Waterproof


           
Ooo, ten jest spoko. Duża szczota, fajny efekt pogrubienia, no i jest wodoodporny. Jedyne do czego mogę się przyczepić to paskudny zapach. 
           

        Revlon 3D Extreme (wybaczcie brak zdjęcia ale aparat za nic nie chciał wyostrzyć szczoteczki :D)




 Kupiony w ciemno w Pepco. Nie używam go zbyt często. Teraz jak patrzę na to zdjęcie to nie jest źle. :) Daje naturalny efekt, chyba do niego wrócę.


Wkrótce recenzja ulubionych tuszów.
Trzymajcie się,
B.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz